Jestem jednak niespokojną duszą, nosi mnie. Trochę zwolniłam tępo pracy i już musiałam podziałać w domu. Od dawna marzyła mi się zmiana wystroju pokoju dziennego, prawdę powiedziawszy już remont się należał, było najnormalniej w świecie brudnawo.Tak to już jest z opalaniem kominkowym. Połączyłam zatem przyjemne z pożytecznym i zabrałam się do farb, pędzli, tapet
[to ta przyjemniejsza część metamorfozy] ale też szmatek, ścierek, szczotek i wody z mydłem
to konieczność. Pamiętacie na pewno mój pokój ze zdjęć we wcześniejszych wpisach, ciemne orzechowe stylowe meble, kolory tapet beże i ecru.
Etapy zmian
Długo zastanawiałam się nad rodzajem farb jakie użyję do malowania.W końcu zdecydowałam się
na farbę, mającą zarówno przeciwników jak i zwolenników, Annie Sloan. Cieszę się,że nimi malowałam, są wspaniałe.Cudownie się nimi malowało, mieszałam do woli osiągając ciekawe odcienie. Wszystko bez szlifowania i zdzierania starych powłok.
Zabawę z woskiem wspominam bardzo przyjemnie, wspaniałe doświadczenie.
Tak zmieniło się u mnie
Ciekawa jestem Waszych opinii o moich metamorfozach.
Przesyłam pozdrowienia, życzę wspaniałego wypoczynku na urlopach.






