z potrzeby ducha i zamiłowania do ręcznie wykonanych dekoracji...

niedziela, 23 kwietnia 2017

Vip

W wielką środę musiałam uśpić mojego przyjaciela Vipa. Do tej pory nie mogę się pozbierać i pogodzić z jego odejściem. Mam ciągłe wrażenie,że leży szczeka, pije wodę, powiem Wam to straszne. Co jest w tym wszystkim najgorsze to,że ja musiałam podjąć tą decyzję przy wpatrzonych we mnie wiernych oczach.

8 komentarzy:

  1. To przykre, ale te oczy wiedziały...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem jak to jest...i te oczy, tez takie na mnie patrzyly...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja te oczy nadal pamiętam, a to już trzy lata... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję.....miał dobre życie i był kochany...

    OdpowiedzUsuń
  5. Serce z żalu pewno Ci pękało :(

    OdpowiedzUsuń